UWAGA! Komentowanie artykułów zostało wyłączone na okres ciszy wyborczej
Dzisiaj imieniny: Aleksandryny, Józefa, Nicety Wtorek, 19.06.2018

Szurek na sportowo. Największy błąd Limanovii? Fuzja z Kolejarzem

Kategoria: Blogosfera 17-05-2015, 15:17 czytane:

 razy

Co tydzień lub co jakiś czas. Kilka słów odnośnie tego co wydarzyło się w sporcie na niwie lokalnej, głównie piłkarskiej.

Gdy w lipcu ub. roku PZPN zgodził się na fuzję limanowskiego klubu z Kolejarzem Stróże, wielu kibicom wydawało się, że oto wreszcie nastał czas Limanovii. Miała być potęga, bo w klubie jest możny sponsor z aspiracjami. Słowem przypomnienia, drużyna przed rozpoczęciem tego sezonu już miała wylądować w trzeciej lidze, ale uratowała ją właśnie drugoligowa licencja Kolejarza Stróże. Czy jednak „uratowała” to w omawianym przypadku dobre określenie? Smakowicie skomplikowane pytanie.

Zespół ze stolicy Beskidu Wyspowego, co wielokrotnie podkreślał trener Ryszard Wieczorek (w Limanovii od września 2014 do kwietnia 2015 – przyp. red.) nie był przygotowany do rywalizacji na drugoligowych murawach.

- Drużyna nie była usposobiona do rywalizacji w tej lepszej, drugiej lidze. A to z tej racji, że została osłabiona, przecież budowano skład z myślą o trzeciej lidze. Dopiero dwa tygodnie przed startem sezonu, jasne stało się, że Limanovia będzie występować na drugim froncie. Piłkarze pod każdym względem nie byli przygotowani do gry przeciwko rywalom z ligi zachodniej. Tamtejsze zespoły funkcjonują na zdecydowanie wyższym poziomie co widać po układzie tabeli – mówił w listopadzie ub. roku w rozmowie z naszym portalem Wieczorek.

W przerwie zimowej zgodnie z zapowiedziami zespół został wzmocniony kilkunastoma nowymi piłkarzami (sic). Wydawało się, że wiosna będzie należała do Limanovii. Nic bardziej mylnego. Wygrana na początek (w dodatku z liderem), remis i cztery porażki. Ten bilans okazał się zgubny dla Wieczorka, który w kwietniu pożegnał się z zespołem. - Gra drużyny nie była zła, ale już wyniki katastrofalne - powtarzali miejscowi kibice. 

Następcą tego doświadczonego szkoleniowca, ponoć tymczasowym do czasu nadejścia Mirosława Hajdy, został Marek Motyka. Legenda Wisły Kraków nie odmieniła jednak oblicza zespołu. Świadczą o tym trzy porażki z rzędu. Dopiero ostatnio Limanovia zgarnęła trzy „oczka” i zaliczyła remis (z Rakowem w Częstochowie - przyp. red.). Dopiero, bo do końca jeszcze tylko cztery kolejek. 

Limanowska latarnia czerwonym blaskiem mieni się ze wstydu. Ma 19 pkt. i brakuje jej dwunastu do ostatniego bezpiecznego w drugiej lidze czyli Okocimskiego Brzesko. - Mission: Impossible - powiedzą twardo stąpający po ziemi. - Impossible is Nothing - odrzekną optymiści. A prawda jest taka, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe, ale niestety nie w przypadku drużyny, która już jesienią wykopała swój grób. Teraz pora na pogrzeb. Przykre to, ale i prawdziwe. Jak to w życiu.

Remigiusz Szurek

 

Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

Aby komentować artykuły na portalu należy zalogować się Zarejestruj się