UWAGA! Komentowanie artykułów zostało wyłączone na okres ciszy wyborczej
Dzisiaj imieniny: Edwarda, Narcyza, Zbysława Poniedziałek, 18.06.2018

Pracowali w galerii handlowej, zostali bez pensji, dokumentów i praw do zasiłku. Właściciel zniknął

Kategoria: Gospodarka 24-08-2015, 14:02 czytane:

 razy
komentarzy: 23

Sklep obuwniczy należący do rosyjskiej sieci Centro (piętro galerii handlowej Sandecja w Nowym Sączu) został zamknięty a właściciele, zdaniem dziennikarzy, ukrywają się na Cyprze. Zostali po nich oszukani pracownicy: bez pensji, wypowiedzeń, świadectw pracy i szans na zasiłek oraz klienci. Poszkodowani wypowiedzieli sieci wojnę na facebooku. Przyznają, że są gotowi na długą walkę o należne im pieniądze i dokumenty i publikują kolejne, demaskujące kulisy działań siecówki zdjęcia i dokumenty.

O fatalnym finale ekspansji rosyjskiej siecówki Centro na polskim rynku piszą już niemal wszystkie gazety w Polsce. W skrócie firma, w atmosferze skandalu, zwinęła interes, ale zostawiła po sobie poszkodowanych pracowników, a nawet klientów. Taki los spotkać miał też zatrudnionych w sklepie Cenro w sądeckiej galerii handlowej„Sandecja”. Na facebooku udokumentowano to takim wpisem z sugestywnym zdjęciem:





W całej Polsce problem dotyczy setek osób (pracowali w 60 sklepach, w tym w Nowym Saczu),  którym firma nie wypłaciła pensji, a nawet zostawiła po sobie długi w centrach handlowych. Nie tylko zaległa pensja jest problemem, ale również brak świadectw pracy i wypowiedzeń. Niektóre osoby w świetle prawa wciąż są pracownikami Centro i nie mogą zarejestrować się w urzędzie pracy. Problem ze świadczeniami mają też ciężarne pracownice sieci.

Rozżaleni pracownicy kierują sprawy do sądów, ale ściganie rosyjskich pracodawców jest równoznaczne, jak donoszą media „z szukaniem igły w stogu siana”. Inwestorzy tak szybko jak się pojawili, tak szybko zniknęli, opróżniając jedynie sklepowe półki z towarów, nie informując o niczym swoich pracowników, którzy w ostatnich tygodniach pracowali za darmo w pustych sklepach i wyprzedawali resztki towaru.
Społecznościowy profil "Poszkodowani Pracownicy Centro" lubi ponad poł tysiąca osób,

Rosyjska sieć pojawiła się w Nowym Sączu w 2012 roku. Tak reklamowała się w jednej z lokalnych gazet:




Teraz oszukani pracownicy na bieżąco wrzucają do sieci zdjęcia pustych i zamkniętych sklepów sieci, mejle od przełożonych, którzy, jak twierdzą, do samego końca starali się ich oszukiwać „pracujecie na swoje odprawy”. Na zdjęciach widać też zamknięte salony pełne butów, którzy klienci zostawili tu, w ramach reklamacji, i już nie są w stanie ich odebrać.

Do końca obiecywano im uregulowanie zaległości płacowych. Pracownicy uwierzyli i wielu z nich pozostało w sklepach. Dziś z żalem przyznają, że to był błąd.
- Powinnam była rzucić pracę po ostatniej wypłacie. Na półkach i tak już nie było towaru – pisze na facebooku jedna z pracownic, która oprócz pensji nie otrzymała również ekwiwalentu za niewykorzystany urlop i odprawy.

„Problemy zaczęliśmy dostrzegać już w lutym, kiedy nie otrzymaliśmy wiosennej kolekcji. Zamiast tego centrala kazała nam sprzedawać zgniłe buty, które zalegały w magazynie. Ludzie planowali masowe odejścia, jednak kolejne zapewnienia zarządu ich powstrzymały. Mydlenie oczu były przez pewien czas skuteczne. W pewnym momencie padały deklaracje, że pracujemy na swoje odprawy. Koniec końców były to chyba jednak odprawy ludzi z zarządu” – czytamy w kolejnym wpisie.

O całej sprawie, jako jeden z pierwszych, napisał autor bloga dotyczącego problemów działaności galerii handlowych „przeliczeni.blox.pl”, który zimą odwiedził także Nowy Sącz:

czytaj: Porażka! Klęska! Na rynku same banki - bloger o Nowym Sączu

„Efekt, na chwilę obecną, jest taki, że pracownicy nie dostali wynagrodzeń, nie mogą się zarejestrować w urzędach pracy (bo formalnie nadal są zatrudnieni) i nie bardzo mają do kogo zwrócić się z roszczeniami. Można jednak prosić o pomoc Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wzór odpowiedniego wniosku można znaleźć na stronie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Problemy Centro zaczęły się jednak wcześniej niż w ostatnich miesiącach. Według Państwowej Inspekcji Pracy pierwsze kłopoty z wypłacaniem wynagrodzeń zaczęły się już w 2014 roku. Już wtedy PIP zajmowała się brakiem wynagrodzeń, świadectw pracy itp., których Centro nie dawało pracownikom
w terminie”-
czytamy na blogu.

Tymczasem właściciel marki Centro na terenie naszego kraju ,czyli firma C-Trade, zmieniła nazwę na Kepuce Sp. z o.o., a następnie rozpoczęła likwidację spółki. Zarząd firmy zapadł się pod ziemię i nie da się w żaden sposób z nim skontaktować.
Kontaktu nie ma też z głównym udziałowcem najpierw C-Trade, a teraz Kepuce - firmą Findano Investment Limited. Zarejestrowana na Cyprze spółka nie ma nawet strony internetowej, nie mówiąc już o jakimkolwiek adresie.

Pracownicy zostali więc praktycznie na lodzie. Co prawda część z nich już zgłosiła sprawę do sądu pracy oraz do Państwowej Inspekcji Pracy, ale wielu nei wierzy, że zasądzane wyroki coś dadzą w sytuacji gdy były pracodawca praktycznie zapadł się pod ziemię.Co im pozostaje?

„Decyzja o likwidacji spółki nie może wpływać na prawa pracowników. Likwidator, w tym wypadku członek zarządu firmy, powinien sporządzić bilans zamknięcia i wypłacić wszystkie wierzytelności. Trudno jednak oczekiwać, by ktokolwiek z uciekającej spółki miał ochotę spłacić byłych pracowników. Dlatego z pomocą przychodzi Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Świadczenia są wypłacane z Funduszu, gdy roszczenia nie zostały zaspokojone przez pracodawcę, który jest niewypłacalny. Wniosek można znaleźć na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej”- radzą urzędnicy.

***
Z najnowszych danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że że inspektorzy pracy przeprowadzili ponad 90 tys. kontroli u blisko 73 tys. pracodawców i innych podmiotów, zatrudniających łącznie 4 mln osób. W związku z naruszeniami przepisów w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy wydali ponad 318 tys. decyzji. Do kontrolowanych pracodawców skierowali także ponad 60 tys. wystąpień zawierających łącznie ponad 280 tys. wniosków o usunięcie zastanych nieprawidłowości. Co trzeci z nich dotyczył sposobu nawiązania i rozwiązania stosunku pracy. Inspektorzy pracy ujawnili łącznie ok. 92 tys. wykroczeń przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową. Na sprawców wykroczeń nałożyli ponad 19 tys. mandatów karnych na kwotę ponad 23 mln zł, a do sądów skierowali ponad 3 tys. wniosków o ukaranie.


BOS
Fot: facebook, arch.

Podziel się

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Aby komentować artykuły na portalu należy zalogować się Zarejestruj się