UWAGA! Komentowanie artykułów zostało wyłączone na okres ciszy wyborczej
Dzisiaj imieniny: Feliksa, Konrada, Zbysławy Sobota, 23.06.2018

Wystawili Słowika do zadziobania przez Koguta? Kandydat na senatora PO nie wie, że jest kandydatem!

Kategoria: Wiadomości 03-09-2015, 12:46 czytane:

 razy
komentarzy: 31

Michał Słowik, pracownik biura poselskiego Andrzeja Czerwińskiego, kojarzony dotąd jako młody współpracownik swojego pryncypała „od noszenia teczki” jest kandydatem na senatora sądeckiej Platformy Obywatelskiej w jesiennych wyborach parlamentarnych. Tak przynajmniej wynika z oficjalnie ogłoszonych wczoraj list partii. Tyle tylko, że sam kandydat o kandydowaniu nic nie wie, a wiadomość o tym, że, jak dobrze pójdzie, zostanie senatorem usłyszał od… dziennikarza portalu Sądeczani.Info

- To jakaś bzdura. Ktoś wypuścił jakąś ściemę. Nie wiem skąd pani ma takie informacje, ale to jest nieprawda -  tak na wiadomość o tym, że jest oficjalnym kandydatem w wyborach do senatu zareagował Michał Słowik, członek partyjnej młodzieżówki sadeckiej PO i pracownik biura poselskiego, zasiadającego od niedawna w rządze ministra skarbu Andrzeja Czerwińskiego.

- Informacja o pełnych listach pojawiła się w internetowym wydaniu dziennika Rzeczpospolita - zdradzamy w telefonicznej rozmowie wyraźnie zaskoczonemu kandydatowi na senatora. - Pod artykułem jest załącznik. To oficjalna uchwała rady krajowej Platformy Obywatelskiej sygnowana numerem 11/2/2015  i datowana na 2 września.

- Muszę to sprawdzić. Proszę mi dać trochę czasu. Za chwilę do pani oddzwonię - mówi skonsternowany Słowik.

Po tym, jak kandydat, który nie wiedział, że kandyduje, na własne oczy przekonał się, że PO rzeczywiście wystawiła go do senatu w okręgu nr 37, przynajmniej na papierze, nastąpiła obronna reakcja nabrania wody w usta. Słowik mówi, że sprawy komentować nie będzie.

- Proszę dzwonić do szefa małopolskich struktur PO Andrzeja Czerwińskiego.

- Ale komentarz chcielibyśmy usłyszeć przede wszystkim od pana.

- Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że na pewno nie będę kandydował w wyborach do senatu - odpowiada Słowik i kończy rozmowę.

Jak to się stało, że liczący sobie trzydzieści jeden lat polityczny debiutant, z wykształcenia politolog, został wystawiony w wyborach do senatu jako konkurent starego wyjadacza Stanisława Koguta? Jak głoszą miejskie, polityczne plotki, potwierdzone zresztą przez jednego z lokalnych działaczy PO, startu w wyborach odmówił szef powiatowych struktur partii Leszek Zegzda. Podobnie zrobił miejski radny Grzegorz Fecko oraz wiceburmistrz Starego Sącza  Kazimierz Gizicki.  Czy w tej sytuacji wystawienie Słowika było aktem politycznej desperacji miejskich struktur PO? Czy partyjna kadrowa ławka jest aż tak krótka, że trzeba było sięgnąć po politycznego żółtodzioba?

O kulisy tej decyzji chcieliśmy zapytać szefa regionalnych struktur partii Andrzeja Czerwińskiego, do którego odesłał nas Słowik, ale pochłonięty obowiązkami ministra skarbu - telefonu nie odebrał. Nieco światła na zamieszanie wokół kandydata, który o kandydowaniu nic nie wie, rzuca Leszek Zegzda. Informacją o tym, że na oficjalnej liście wyborczej PO do senatu widnieje nazwisko Słowika, Zegzda wcale nie jest zaskoczony.

- Rzeczywiście na liście pojawiło się nazwisko Michała Słowika. Ponieważ konieczna była wczoraj jakaś osoba, która będzie zgłoszona w wyborach do senatu, a my jeszcze ostatecznie sprawy z listami nie pozamykaliśmy, podana została kandydatura Michała Słowika, ale rozmowy w tej sprawie będą jeszcze trwały.

Czy między wierszami Zegzda daje do zrozumienia, że i on jest dalej w politycznej grze i stanowisko członka zarządu w małopolskim urzędzie marszałkowskim gotów jest zamienić na senatorski fotel?

- Ja sam od dawna podkreślam w różnych gremiach, że w naszej konkretnej sytuacji startowanie do senatu na Sądecczyźnie jest inwestowaniem w swoją polityczną przyszłości i dlatego uważam, że powinniśmy postawić na ludzi młodszych, którzy budują swoją pozycję w polityce w dłuższej perspektywie.

Co w sytuacji, kiedy władze partii zdecydują, że to pan będzie kandydował do senatu?

- Ja wiem, co to znaczy granie w drużynie i jeśli będzie taka konieczność, to tak się zachowam, ale mam nadzieję, że takiej konieczności nie będzie.

Z kim zatem w wyborach do senatu zmierzy się królujący nieprzerwanie od trzech kadencji senator Stanisław Kogut? Czy w wyborczej walce w zdominowanym przez Prawo i Sprawiedliwość regionie Kogut zadziobie Słowika, Zegzdę a może Feckę? Informację o ewentualnych politycznych konkurentach z PO szef regionalnych struktur PiS przyjmuje ze stoickim spokojem.

- Ja szanuję każdego politycznego konkurenta. A ostateczny wynik wyborów jest w rękach wyborców - mówi senator Kogut.

Wystawienia przez sądecką Platformę w wyborach do senatu politycznego debiutanta i domniemanej krótkiej kadrowej ławki konkurentów Kogut komentować nie chce.

- Naprawdę nie zajmuje mnie to, jaka jest długość politycznej ławki lokalnej PO. Wyniki wyborów świadczą o tym, że Sądecczyzna jest po prawej stronie i jest za zjednoczoną prawicą, a nie za Platformą.

Agnieszka Michalik
Fot. J.B, archiwum,  print serceen rp.pl
 

Podziel się

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Aby komentować artykuły na portalu należy zalogować się Zarejestruj się