UWAGA! Komentowanie artykułów zostało wyłączone na okres ciszy wyborczej
Dzisiaj imieniny: Joachima, Kiry, Maurycego Poniedziałek, 20.11.2017

Kazimierz Sas mówi pass. Wielka smuta na sądeckiej lewicy

Kategoria: Wiadomości 04-09-2015, 13:02 czytane:

 razy
komentarzy: 5

Partyjne życie lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wypełniają przedwyborcze emocje związane z przepychankami na listach. Od gorączkowej, politycznej atmosfery odstaje sądecka lewica. Tam zamiast pełnego napięcia oczekiwania na to, kto otrzyma szansę zawalczenia o miejsce w parlamencie, panuje wielka smuta.

*****
Rozmowa z Kazimierzem Sasem, przewodniczący małopolskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej

O polskiej lewicy złośliwcy mówią, że rozmnaża się przez pączkowanie. Można się w tym wszystkim pogubić. Rozumie pan te polityczne układanki?

- Jestem zdegustowany, jeszcze raz zdegustowany i zirytowany tym, co dzieje się na szczeblu centralnym. Ja już tego wszystkiego nie rozumiem. Jako człowiekowi lewicy zawsze mi się marzyło żebyśmy byli jedną, zorganizowaną formacją z klarownym programem. A teraz co mamy? Same wojny

Kto jest temu winny?

- To wszystko przez animozje liderów.

I dlatego lewica, jak mówią złośliwcy, rozmnaża się bez umiaru przez pączkowanie?
- Mamy jedną lewicę, drugą lewicę…. i dlatego prognozuję bardzo kiepski wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Te warszawskie animozje między lewicowymi liderami przenoszą się na tak zwane partyjne doły? Na Sądecczyźnie też się dzielicie i mnożycie?

- My tu nie mamy się co dzielić. SLD dobrze współpracuje i z Partią Demokratyczną, której szefuje na Sądecczyźnie kolega Janusz Piątkowski i Socjaldemokracją Polską czyli SDPL, której przewodzi u nas Adam Smoter. Nie ma między nami żadnych animozji. Wręcz przeciwnie, trzymamy się razem. Bo wiadomo, lewica jest słaba w tradycyjnym, PiS-owskim zagłębiu. Nasze szanse są niewielkie.

Ale do wyborów, podobnie jak wasi silni polityczni konkurenci też się szykujecie. Listy są już gotowe?

- Na razie jeszcze rozmawiamy w całym naszym okręgu wyborczym czyli w powiatach nowosądeckim, limanowskim, gorlickim, nowotarskim i tatrzańskim. Szukamy kandydatów. Czas mamy do piętnastego września. Wtedy ostatecznie musimy zarejestrować listy.  

W PiS-owskim zagłębiu chyba trudno lewicy wyłuskać chętnych do startu w wyborach.

- Powiedziałbym, że „chętność” jest umiarkowana

Chce pan powiedzieć między wierszami, że mogą był kłopoty z zapełnieniem lewicowej listy?

- Aż tak źle nie jest. Dwadzieścia nazwisk na okręgowej liście na pewno się znajdzie.

Z Kazimierzem Sasem na czele?

- Nie zamierzam starować w tych wyborach.

Nie chciałby pan być znowu posłem, wrócić na stare sejmowe śmieci?

- Teraz jestem sądeckim radnym. To mi wystarcza i w pełni mnie to satysfakcjonuje. Pora na młodzież. Z jakim skutkiem? Zobaczymy. Wszystko zależy od tego, jak będzie prowadzona kampania centralna.

Na liście wyborczej sądeckiej lewicy będzie królować młodość ?

- To są naturalne procesy. Musi nastąpić pokoleniowa zmiana. My starsi zrobiliśmy swoje. Teraz niech powalczą młodzi.

Taki stary wyjadacz jak pan odpuści sobie politykę? Trudno w to uwierzyć.

- To nie jest tak, że mam zamiar całkiem się wyłączyć. Coś chce się jeszcze w życiu zrobić.  Teraz realizuje się w radzie miasta. A młodzi lewicowcy niech działają, niech próbują przekonać do siebie sądeckich wyborców. Bo nie ma wątpliwości, że lewica jest potrzebna.   Ale problem w tym, że jej słabość wynika z fatalnej relacji na górze. O tę cała sytuację  obwiniam kierownictwo partii. Już po wyborach europejskich były pierwsze sygnały, że jest kiepsko.  Już wtedy wielokrotnie mówiłem na krajowych naradach, że trzeba siadać do stołu. Ze trzeba  wszystkich liderów lewicy zebrać na taki wewnętrzny konwentykiel i ustalić co będziemy robić, bo zbliżają się wybory samorządowe.

Ale chyba nikt tego nie słuchał, bo dla lewicy kolejne wybory okazały się katastrofą.

- Wszystkiego dopełniła ta nieszczęsna doktor Magdalena Ogórek. To była jakaś totalna paranoja, co ta młoda, inteligentna przecież dziewczyna zrobiła z lewicą. Konsekwencją tego było negatywne nastawienie do ludzi lewicy. Skoro wy taką kandydatkę dajecie, no to jak mało poważnie traktujecie swoich wyborców!  

No, ale po każdej klęsce trzeba umieć się pozbierać, także na partyjnym „dole”. Teraz zawalczyć o miejsca w sejmie i senacie. Czy już wiadomo ile osób z Nowego Sącza znajdzie się na liście lewicy w czternastym okręgu ?

- Właśnie jesteśmy po posiedzeniu powiatowych władz SLD. Na razie mamy cztery osoby.

Może pan zdradzić jakieś nazwiska?

- Na razie jeszcze na to za wcześnie.

A jeśli ciężko będzie zapełnić listę i usłyszy pan, że „partia wzywa…

Partia już mnie wzywała. Otrzymałem propozycję startu w wyborach, ale powiedziałem, że bardzo dziękuję. Ja mam już za sobą dwadzieścia lat czynnej polityki w skali kraju. Wolę się teraz skupić na rzeczach lokalnych.

To już całkiem obrzydła panu warszawska polityka?

- Ta polityka mnie zbrzydziła.  Zrobiła się plemienna i agresywna. Dowodem na to były obchody 35-lecia porozumień sierpniowych. To wszystko jest obrzydliwe. Ale niezależnie od tego, proszę koniecznie napisać, że Kazimierz Sas pozdrawia lewicowych wyborców i zachęca ich do głosowania na listę, którą na pewno utworzymy.

Rozmawiała Agnieszka Michalik
Fot.J.B  
 

Podziel się

Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Aby komentować artykuły na portalu należy zalogować się Zarejestruj się